Basia Zielińska

Basia ZielińskaWspółzałożycielka szkoły Latin Groove. Tancerka, choreograf i pedagog.
Tańczy od 5 roku życia. Zaczynała od tańca towarzyskiego, od którego nie mogła się oderwać przez 13 lat. Turniejowy taniec towarzyski zaowocował dwoma najwyższymi międzynarodowymi klasami tanecznymi "S" w dwóch stylach tanecznych: latynoamerykańskim i standardowym. Następnie rozpoczęła występy z grupą tańca scenicznego gdzie nauczyła się występować przed publicznością bez partnera.

Jednak taniec w parze cały czas był jej najbliższy, więc kiedy na jej drodze tanecznej pojawiła się salsa wróciła do swojego żywiołu tańca z partnerem. Odkryła talent do improwizacji tanecznej oraz swobodnego używania innych rodzajów tańca w salsie. Oprócz salsy zajmuje się w tej chwili formami tanecznymi takimi jak: jazz, funky, hip-hop oraz tango argentyńskie.

basia_zdjecie1.jpgSwoją wielką i niekończącą się przygodę z tańcem rozpoczęłam w wieku lat 5. wtedy to chodziłam na kółko dumnie nazywane „artystycznym”. W skład zajęć wchodziły tam takie dziedziny artystycznie jak: rysowanie i rytmika połączona z tańcem. Kiedy okazało się że w żaden sposób nie można mi przetłumaczyć że kwiatek jest mniejszy od domku i nie można rysować wielkiej rośliny przy małym budyneczku – stwierdziłam że mam talent do tańca. Paradoksalnie doszło do tego że nie pamiętam czasów bez tańca w moim życiu. Rozpatruję zatem wieki ciemne – era przedtaneczne i całą resztę. To wszystko nieco komplikuję sprawę chronologii ale spróbuję stawić temu czoła. Co więc dalej nastąpiło po krótkim ale jak owocnym okresie mojego malowania? Trafiłam na „balecik dla dzieci” gdzie trzaskałam obroty i różne dziwne pirueciki – nie pamiętam tego dobrze. Punktem zupełnie przełomowym było obejrzenie w telewizji programu w którym wystąpiła para z klubu tańca towarzyskiego. Cóż – nie było wyjścia trzeba było mnie tam zapisać. Chwyciłam kolegę z przedszkola który niewiedząc do końca o co chodzi został moim partnerem. Chłopiec szybko się zniechęcił a ja do tej pory kształcę swoje taneczne wygibasy.
Wyszło na to że taniec towarzyski tańczyłam 13 lat w co zaangażowana byłam bardziej niż w cokolwiek innego. Zaangażowana była również cała moja rodzina, do tego najpierw chomik a potem królik a przede wszystkim rodzice którzy dzielnie wozili mnie co weekend na turnieje tańca. Tam z większym lub mniejszym powodzeniem na polu walki nauczyłam się motywującej rywalizacji i panowania nad emocjami. Mistrzostwa Polski nie są mi obce i też nieskromne uczucie występowania w czołówce par młodzieżowych i takie tam różne.
Owocem soczystym mojej ciężkiej w pocie czoła pracy na Sali tanecznej są dwie międzynarodowe klasy taneczne „S” (jak mercedes) w obu stylach tanecznych (walczyki i potocznie zwane latino)
Skoro już nauczyłam się rywalizować to moim kolejnym marzeniem stało się występowanie Miało zastąpić walkę na parkietowym ringu. Rozpoczęłam współpracę z zespołem tańca scenicznego gdzie nauczyłam się współpracować z większą ilością osób, padać na kolana osiągając wysoki stopień ich obicia siniakowego, machać wysoko nogami i tańczyć w strojach w których ledwo da się chodzić.
Kolejnym etapem mojego tanecznego życia był taniec jazzowy – którego tajniki zgłębiam w studio taneczno – aktorskim przy warszawskiej szkole baletowej oraz na warsztatach z „Luciano Di Natale, Assaiem Sambą, Chatem Walkerem i innymi nie gadającymi po polsku gwiazdorami.
Basia Zielińska W trakcie tego wszystkiego – żeby nie było że nic się nie dzieje - zostałam zaproszona do formacji salsowej jednej z największych szkół salsy w Polsce. I tu mój początek przygody salsowej.
Salsa daje bardzo dużo dowolności w tańcu a jej rozwój polega przede wszystkim na wykorzystywaniu coraz to nowych form tamecznych. Jako że tańczę wszytko i wszędzie mogę te wszystkie techniki wykorzystać w salsie. A więc kształcenie się w wielu różnych kierunkach tanecznych ma ogromny wpływ na jakość mojego salsowego ruchu.
Nie ukrywam że salsa daje mi najwięcej przyjemności ponieważ nie muszę wstawać o 6 rano żeby dokleić sobie paznokcie na turniej, nikt na mnie nie krzyczy że źle wygięłam mały palec u nogi… w tym tańcu mogę improwizować ale jednocześnie tańczę z partnerem (niestety nie mam już kontaktu z tym z przedszkola…)
Dzięki właściwościom salsy po raz pierwszy mogę swoje umiejętności wykorzystywać na imprezach zwanych troszkę odstraszająco SALSOTEKAMI. Mogę bawić się swoim tańcem chociaż cały czas kątem oka obserwuję „konkurencję” ;)