Olgierd Pogorzelski "Olo"

Olgierd Pogorzelski

 

Olo jest jak kamień wegielny Latin Groove - był z nami od samego początku - zachęcał nas do otwarcia szkoły, pomagał ją tworzyć, dopracowywał z nami nasz progam nauczania, tańczył na każdej imprezie i chodził na każde możliwe zajęcia. Bardzo szybko stał się jednym z naszych najlepszych instruktorów, a aktualnie szkoli młodych adeptów instruktorskiej akademii Latin Groove. 

 

Pogorzelski, zwany Olem
chciałby zająć się paintball-em
lecz na razie jak widzicie
salsę sobie z nim ćwiczycie.
Od małego coś w nim było
co muzycznie go kręciło.
Skutkiem czego jako dziecię
już w Gawędzie go znajdziecie.
Później długi atak grania
w piłkę nożną bez ustania.
W "siatkę", w "rękę", takie rzeczy.
Żaden kumpel nie zaprzeczy.
To szaleństwo długo trwało
ale w końcu przegrać miało
z tym co zawsze ważne było,
a z nutkami się łączyło.
Skutek- rzeczą oczywistą
Olo został gitarzystą.
A po lekcjach, to nie kawał
do perkusji też zasiadał.
Było granie bez ustanku
w szkole, w studiu, na przystanku.
Jak by tego było mało
w góry jechać się zachciało.
To już było zwariowanie
za dnia w góry, w nocy granie.
Choć wspinaczka trochę trwała
to i ona się poddała,
bo jak dziś przyznać musicie
muza była ponad życie.
Po okresie chałturzenia
dojrzał wreszcie do tańczenia.
Na początku nic takiego
zaczął kurs towarzyskiego.
Nie za dużo, żadne krocie
tak by w tańcu uwieźć ciocię.
Później latem, co za męka
wyjechała gdzieś partnerka.
I co teraz? Jak myślicie?
Gdzie go teraz zobaczycie?
Salsa, salsa go porwała
i swym czarem pokonała.
Tu nie trzeba z jedną damą
monotonnie kręcić w prawą
albo w lewą wciąż oberki
ale cztery wziąć salserki.
Także sami już widzicie
tylko z salsą fajne życie.
Kończę wierszyk ten głupawy
Bo uderzam do Enklawy.