Tomek Czerwiński
Tomek jest wielkim miłośnikiem salsy od pierwszego kroku podstawowego.
Jest tanecznym nałogowcem, który ciągłe zafascynowanie salsą przenosi
na prowadzone przez siebie zajęcia. Z inżynierską precyzją pomoże wam
rozłożyć każdą figurę na czynniki pierwsze, nauczy trików dzięki którym
zabłyśniecie na parkiecie, ale przede wszystkim zarazi pasją płynącą z
tańca.
Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się dość nietypowo, bowiem od serii prób, które mimo dobrych chęci jakoś nigdy nie wychodziły na dobre. I nigdy bym nie przypuszczał że doprowadzą mnie do miejsca, w którym taniec stał się elementem bez którego nie wyobrażam sobie swojego życia. Wszysto rozpoczęło się na samym początku liceum, kiedy to w szkole pojawił się instruktor tańca organizujący pozalekcyjne zajęcia. Przygoda szybko się jednak skończyła z powodu.. regularnych rezygnacji partnerek. Tak niestety skończył się ambitny pomysł instruktora aby skoncentrować się na rock`n`rollu sportowym, i przerzucać dziewczęta już od 3 zajęć wysoko ponad ziemią. Ale jak to się mówi - do trzech razy sztuka!.. za drugim razem, po 3 miesiącach TT zostałem jedynym partnerem na kilkanaście partnerek.. trzeci raz okazał się tak krótki jak któtkie potrafią być szkolne zauroczenia i związane z nimi wspólne zapisy na kursy;) Zrażony porażkami, na długie miesiące pogrążylem się w mrokach osiedlowych siłowni, wyciskając hektolitry potu na sztangach i atlasach, niekoniecznie planując 'wielki powrót' do świata tańca;)
Sztangi zamieniałem to na buty do biegania, to na worek treningowy, rower, narty, rolki.. poświęcałem swój wolny czas na wszystko co przychodziło mi do głowy omijając z daleka pląsanie na parkiecie. Moment zwrotny nastąpił gdzieś pomiędzy jedną z okazyjnych imprez 'pod krawatem' a drugą. Zauważyłem jak notorycznie pojawiają się na nich starsi mężczyźni, którzy już od pierwszych piosenek wyczyniali ze swoimi partnerkami takie cuda, że cała reszta sali musiała się wpierw doprawić wódką do poziomu 'a co mi tam!' aby również wyjść na parkiet. W mojej głowie pojawiła się nie dająca spokoju myśl: 'też tak chcę!'. Tak właśnie trafiłem na Taniec Towarzyski, który zapoczątkował parkietowy nałóg.
Nigdy bym się nie spodziewał, że zapis na pierwszy kurs doprowadzi mnie do tak silnego i fantastycznego uzależnienia jakim jest salsa. Nagle poznałem zdecydowanie za dużo świetnych osób, aby móc je wszystkie zapamiętać chociażby z imienia;) Mimo skrajnego zmęczenia lądowałem 5 dni w tygodniu na wyjątkowych imprezach, poświęcałem każdą wolną godzinę na własnych kursach i statystując gdzie tylko można.. pojawiły się pierwsze festiwale, dysk zapełnił się ściąganymi z netu filmami z nowymi figurami, 1-2-3 5-6-7 grało mi w głowie 24 na dobę. Mijały tak całe miesiące, podczas których każdy wieczór nie spędzony na parkiecie był wieczorem straconym.. aż tu nagle, podczas jednej z imprez, odbywającej się w świętej pamięci CBA, na której dostałem propozycję dołaczenia do ekipy LG. Od tego momentu wszystko nabrało jeszcze szybszego tempa.
Taniec jest dla mnie nieprzerwaną pasją, źródłem czerpania świetnej zabawy i przyjemności. Sposobem na naładowanie baterii po ciężkim dniu w pracy i okazją do poznania mnóstwa żywiołowych, pełnych pasji ludzi. Na swoich zajęciach staram się przekazywać ten pierwiastek świata salsy, który spowodował że wsiąkłem w niego na dobre. Wiem jak jest to potrzebne, ponieważ wciąż poświęcam wolny czas na naukę, treningi i próbowanie się w nowych technikach tanecznych. Dlatego jestem pewny, że nie raz spotkamy się na parkiecie studia, lub impezach 'na mieście'!

